Wioletta
Nighthaven
Podręcznik opieki nad magicznymi
stworzeniami cz. 1

SPIS TREŚCI
Wstęp
1. Czym jest ONMS?
2. Systematyka – podział stworzeń
magicznych
2.1 Zwierzęta
magiczne
2.1. a Półzwierzeta-półrośliny
magiczne
2.2 Zwierzęta
półmagiczne
2.3. Istoty
2.3. a Uistotneinia
2.3. b Zezwierzęcenia
2.3. c Duchy, żywiołaki i inne istoty
eteryczne
Notka edytorska

Magiczne
stworzenia od wieków towarzyszyły czarodziejom. Nieraz pomagały, kiedy indziej
toczyły z nami bitwy lub żyły cicho tam, gdzie czuły się najlepiej i żadnym
najmniejszym piśnięciem nie zdradzały swojej obecności. W każdym razie historia
pełna jest pozostawionych na niej śladów łap, kopyt i
pazurów.
Ile żyje obecnie niezwykłych gatunków? Nikt tego nie
zliczy, jednak musimy próbować, poznawać je, by nagle, gdy zorientujemy się, że
nie jesteśmy w lesie sami nie wyszeptać przerażonym, bezsilnym głosem: Dlaczego
tych oczu jest czworo?
1. Czym jest
ONMS?
Lelek wróżebnik
wydaje charakterystyczne niskie drżące dźwięki. Uważano kiedyś, że wróżą one
śmierć. W związku z powyższym czarodzieje omijali umiejscowione w jeżynach i
innych ciernistych krzewach, gniazda lelka, w obawie usłyszenia tego
rozdzierającego serce krzyku. Wiadomo, że niejeden czarodziej dostał ataku
serca, gdy przechodząc przez zarośla usłyszał jęki ukrytego w gąszczu lelka.
Ostatnie badania dowiodły, że ptak ten śpiewa wyłącznie przed nadciągającym
deszczem. I od tej pory, lelki wróżebniki stały się modnymi zwierzątkami
domowymi, które mają przepowiadać pogodę, chociaż jesienią nieustannie
jęczą.
Zazwyczaj
magiczne stworzenia są miłe i potulne, jednak gdy się z nimi źle obchodzimy
potrafią być niezwykle niebezpieczne.
Sposób w jaki
opisujemy stworzenie magiczne:
POCHODZENIE
ZASIĘG
WYGLĄD
POŻYWIENIE
ZASADY PIELĘGNACJI, CHOROBY
![]()
![]()
ZWYCZAJE
ROZRÓD
![]()
![]()
PRAWO
MAGICZNE
WŁAŚCIWOŚCI MAGICZNE
HISTORIA
SYSTEMATYKA
Pochodzenie –
rejon z jakiego wywodzi się dane stworzenie, pierwotne terytorium.
Zasięg – teren
na jakim obecnie spotyka się przedstawicieli danego gatunku.
Często zasięg
jest zupełnie inny od pochodzenia. Stworzenia przemieszczają się same, a także
są zabierane przez ludzi do nowego siedliska; nieraz mają szansę rozszerzyć
teren zamieszkania, lub są zmuszone go zmniejszyć. Nie należy mylić tych 2
pojęć. Np chorobotek wywodzi się ze Skandynawii, a w chwili obecnej występuje
już w całej północnej Europie; Pierwszy znany, zarejestrowany bazyliszek został
wyhodowany w Grecji, a obecnie można go spotkać w Europie, Azji, Afryce, a
sporadycznie także w Amerykach; Natomiast początkowo popularna ognista odmiana
bazyliszka stopniowo zawężała swoje terytorium aż do południa Półwyspu
Indyjskiego; Mimemoza pierwotnie zamieszkiwała tereny znacznie rozleglejsze,
mianowicie niemal całą Europę, teraz pojawia się tylko w Polsce, Czechach,
Słowacji, południowych krańcach Ukrainy i Białorusi.
Wygląd –
Pożywienie –
Nie wystarczy napisać, czym się żywi dane stworzenie, należy pamiętać o tym, jak
to pożywienie zdobywa, w jaki sposób się żywi i jakich składników mu
poszczególne „dania” dostarczają.
Zasady
pielęgnacji, choroby -
Zwyczaje – To,
co dane stworzenie lubi robić, zachowanie, migracje, jakie wydaje dźwięki, jak
reaguje na różne zachowania itd.
Rozród – Okres
godowy, zwyczaje godowe (można je wymienić w poprzednim punkcie), sposób w jaki
się rozmnaża, narodziny młodych, życie i opieka nad młodymi itd.
Prawo magiczne
– Prawo magiczne wobec danego stworzenia. Należy sprawdzić, czy np. by kupić to
stworzenie nie wymagana jest licencja, czy w ogóle można nim handlować, czy
można je hodować, czy obejmuje je Międzynarodowe Prawo Ochrony Przed Mugolami i
inne…
Właściwości
magiczne –
Historia – Odkrywca, lub pierwszy hodowca, rok w
którym zostało odkryte, dalsze losy i rozwój gatunku, wzmianki w literaturze i
kulturze itd.
Systematyka –
Nie należy zapomnieć napisać do jakiej grupy należy dane
stworzenie!

2. Systematyka – podział stworzeń
magicznych
Oto schemat
podziału stworzeń magicznych:
STWORZENIA MAGICZNE
![]()
![]()
![]()
ZWIERZĘTA MAGICZNE
ZWIERZĘTA PÓŁMAGICZNE
ISTOTY
![]()
PÓŁZWIERZĘTA-PÓŁROŚLINY MAGICZNE
UISTOTNIENIA
ZEZWIERZĘCENIA
ISTOTY ETERYCZNE

DUCHY
ŻYWIOŁAKI
INNE ISTOTY ETERYCZNE
Niektóre istoty
magiczne, np. centaury bardzo nie lubią, gdy traktuje się je z góry. Uważają, że
las należy wyłącznie do nich, że są najlepsze we wróżbiarstwie i nigdy nie
bratają się z ludźmi. Wielu niedoświadczonych czarodziejów próbujących
rozkazywać centaurom, wywyższających się w ich obecności, albo co gorsze,
używających wobec nich magii zostało porwanych i uniesionych w głąb ciemnych
puszcz. Cóż te pół-ludzkie, pół-końskie istoty z nimi robiły? Nie wiadomo, bo
gdy niefortunni czarodzieje wracają do domów, co zdarza się niezwykle rzadko
zazwyczaj nie są w stanie o tym opowiedzieć. Doskonałym przykładem jest znana z
V tomy serii J. K. Rowling – „Harry Potter i Zakon Feniksa” Dolores Jane
Umbridge.
W 1 roku nauki ONMS zapoznacie się z każdą z tych grup
bardzo ogólnikowo, ponieważ będziecie zajmować się głównie zwierzętami
magicznymi.
2.1 Zwierzęta
magiczne
Zwierzęta
magiczne najłatwiej spotkać i odróżnić. Stanowią zdecydowaną większość stworzeń
spotykanych w świecie czarów, dlatego też na większości lekcji opieki nad
magicznymi stworzeniami będziecie mówić właśnie o
nich.
Moim ulubionym
stworzeniem magicznym są smoki, a także bardzo im bliskie bazyliszki. Na
początek zajmę się smokami, które żyją na Wschodzie. Nieco różnią się od tych
naszych, europejskich - nie zieją ogniem i nie mają skrzydeł. W lataniu, pomaga
im magia. Typowy smok ze Wschodu ma rogi jelenia, głowę wielbłąda, szyje węża,
szpony orła, uszy byka i długie, kocie wąsy (mieszanka wybuchowa ;). W Chinach
smoki te strzegą niebios, czuwają nad rzekami i potokami oraz sprowadzają
deszcz. Natomiast w Japonii cieszą się opinią mądrych, uprzejmych i pomocnych, o
czym świadczy fakt, że są godłem cesarskiej
rodziny.
Ministerstwo
Magii zabrania hodowli smoków ze względu na ich wybuchową naturę trudna do
ujarzmienia. Większość smoków zieje ogniem, a nawet ogrzewają nim swoje jaja.
Serce, skóra i krew smoków mają bardzo silne działanie magiczne - są używane do
wielu eliksirów, a skóra należy do jednych z najtwardszych i najbardziej
trwałych materiałów na
świecie. Smoki
są mięsożerne, jedzą przede wszystkim większe ssaki i czasami ptaki. Są
praktycznie nieśmiertelne, gdyż bardzo trudno je
uśmiercić.
W dniach
dzisiejszych istnieje 10 ras smoków czystokrwistych, które pokrótce
opiszę:
1.Zielony Pospolity Walijski - występuje w Anglii (na co wskazuje
nazwa), pokryty jest zieloną, lśniącą łuską.
2.Spiżobrzuch Ukraiński -
największy ze wszystkich smoków, jego waga dochodzi nawet do 6 ton! Ma
metaliczne, szare łuski, oczy koloru krwi, i długie czarne szpony. Jest bardzo
niebezpieczny.
3.Rogogon Węgierski - ma dużą głowę z wąskimi otworami, przez
które wdycha powietrze i wysuwa język. Jego najsilniejszą bronią jest ogon,
którego uderzenie jest o wiele groźniejsze niż uścisk szczęk. Smok ten jest
pokryty lśniącą czarną łuską.
4.Opalooki Antypodzki - pochodzi z Nowej
Zelandii, ale można też go spotkać w Australii, gdy na jego terytorium brakowało
pożywienia. Zamieszkuje przede wszystkim doliny. Waga średnia: 2-3 ton. Ma
opalizujące perłowe łuski i lśniące, wielobarwne, bezźrenicowe oczy. Zieje
jaskrawoczerwonym ogniem, ale jak na smoka nie jest zbyt
agresywny i rzadko zabija, jeśli nie jest głodny. Jego ulubionym pokarmem są
owce, ale znane są przypadki polowania na większe ofiary .Samce czasami są
przeganiane ze swojego terytorium przez dominującą samicę.
5.Chiński
Ogniomiot - smok posiadający czerwone łuski, na prawie całej długości ciała.
Jego ogon jest zakończony czarną łuską i długimi kolcami koloru
mosiądzu.
6.Krótkopyski Szwedzki - jego skóra jest poszukiwana jako materiał
do robienia ochronnych ubrań. Ogień który wydobywa się z jego nozdrzy, ma piękny
niebieski kolor i z taką samą łatwością spopiela kości jak chrust. Mieszka w
dzikich nie zamieszkałych terenach górzystych.
7.Norweski Smok
Kolczasty - osiąga od 369 do
8.Długoróg Rumuński - ma
ciemnozielone łuski i błyszczące złote rogi, na które nabija swą ofiarę, aby
upiec ją swoim ognistym oddechem. Sproszkowane rogi tego smoka są cennym
składnikiem eliksirów. Ojczyzna Długorogów jest obecnie najważniejszym na
świecie rezerwatem smoków. Długorogi zostały poddane programowi intensywnego
rozrodu, ponieważ ich ilość zastraszająco spadła, głównie z powodu handlu ich
rogami.
9.Czarny Hebrydzki - potrzebuje bardzo dużego terytorium, bo ok.100
mil2 . Osiąga do trzydziestu stóp długości, ma szorstkie łuski, błyszczące
fioletowe oczy, a wzdłuż grzbietu rząd małych, ostrych jak brzytwa wyrostków
kostnych. Ogon smoka hebrydzkiego zakończony jest szpikulcem w kształci grotu
strzały, a jego skrzydła przypominają skrzydła gigantycznego nietoperza. Żywi
się głównie drobną zwierzyną, chociaż zdarza mu się porywać duże psy a nawet
bydło.
10.Żmijoząb Peruwiański - najmniejszy, a zarazem najszybszy ze
wszystkich smoków. Ma tylko
Teraz trochę o
bazyliszkach.
Pierwszego bazyliszka wyhodowała grecki czarnoksiężnik z
kurzego jaja podłożonego ropusze. Był on wężoustnym, zgłębiającym tajniki węży.
Bazyliszki mogą dożyć, bardzo podeszłego wieku, jeżeli dostarczane jest im
pożywienie (żywią się dużymi ssakami i większością ptaków). Mogą je kontrolować
tylko wężoustni.
Rodzaje
bazyliszków:
1.Bazyliszek Złoty - zatruwa spojrzeniem
2.Bazyliszek Ognisty
- zieje ogniem
3.Bazyliszek Pospolity - najgroźniejszy z bazyliszków;
olbrzymi szmaragdowozielony wąż, który może osiągnąć nawet
Wioletta Source, Ignin, kl. I,
Vivalt
Do stworzeń
magicznych należą np. testrale,
akromantule, ciamarnice, kuguchary, jednorożce, wodniki Kappa, kwintopędy,
niuchacze, pufki, klukluaki, smoki, szpiczaki.
2.1. a Półzwierzęta-półrośliny
magiczne
Niektóre
zwierzęta magiczne wykazują zarówno cechy zwierzęce jak i
roślinne.
Przykładami
takich stworzeń są:
Chorobotek – choć nie należy kierować się wyglądem już on
naprowadza nas w tym przypadku na właściwy trop – chorobotek do złudzenia
przypomina różowy, mięsisty grzyb. Rozmnaża się za pomocą zarodników, co jest
cechą właściwą dla roślin. Chorobotki dżdżownice, którymi się żywią chwytają
poruszając długimi, lepkimi mackami. Zdarza się, że chorobotek próbuje wsadzić
sobie do budzi i strawić przypominające kształtem dżdżownicę rzeczy, np.
gałązki, palce ludzi itp. Jak już wspominałam chrobotki nie zjadają swoich
ofiar, a trawią je, jak dzbanecznik, mięsożerna
roślina.
Mimemoza – i
tutaj naprowadza nas wygląd, mimemoza jest niczym niebieska cebula, ma poza tym
duże, podłużne, zielone liście, które mogłyby wytwarzać chlorofil. I choć akurat
nie one służą jej do pobierania tlenu i światła słonecznego, odżywia się w
procesie fotosyntezy charakterystycznym dla roślin zielonych. Mimemozy potrafią
wytwarzać kwiaty, cały dzień spędzają po liście zakopane w ziemi. Dlatego hoduje
się je jako rośliny doniczkowe. Rozmnażają się bezpłciowo przez podział, sposób
niemożliwy dla zwierząt. Większość mimemozy jest zmiennocieplna, paradoksalnie
tylko liście, organ wyjątkowo roślinny mają stałą temperaturę. Mimo tych
wszystkich argumentów nie da się zaprzeczyć, że mimemoza jest także zwierzęciem.
Weźmy choćby jej całonocne zabawy, potrzebę życia w stadzie, złożony wachlarz
zachowań, to, że ma kończyny i porusza się na nich, ma aparat gębowy, oczy,
wydaje dźwięki, zbudowana jest z tkanki mięśniowej, tłuszczowej, łącznej, tych
wszystkich charakterystycznych dla zwierząt. Komórki mimemozy są komórkami
zwierzęcymi.
Mandragora – jest w połowie człowiekiem. Mandragora
płacze i wrzeszczy gdy wyrywa się ją z ziemi. Wcześniej jest we władaniu
szatana, ale po wyrwaniu, staje się wolnym stworzeniem, przynajmniej póki nie
uschnie.
Cechy
fizjologiczne, a nie wygląd, jak mogłoby wynikać z powyższych przykładów
decydują, czy dane stworzenie jest półzwierzęciem-półrośliną magiczną. Np.
błotoryje są łudząco podobne do kłód drewna. Tymczasem jest to tylko ich
kamuflaż, żadna z cech błotoryja nie zdradza, by miał w sobie coś z rośliny.
Nieśmiałki natomiast sprawiają wrażenie, jakby składały się z kory, gałązek i
dwóch małych brązowych oczek; są zwierzętami.
Ostatnio prasą wstrząsnął fakt strawienia palców
emerytowanej pracowniczki biura kontroli sieci fiuu – Barbary G. przez
chorobotki.
-Mama... Mama po prostu usnęła w ogródku z ręką zwieszoną
z hamaka wprost w to świństwo... – Wyznaje roztrzęsiona córka poszkodowanej,
dziennikarka prowadząca kącik kulinarny w „Erze czarodzieja” – popularnym
magazynie magicznym, Iwona K. Na pytanie reporterki, czy wiedziała, że chrobotki
są mięsożerne odpowiada zaskoczona:
-Przecież to rośliny...
-Trochę zastanowiło mnie, jak takie małe, różowe grzybki
mogą się szybko rozmnażać, ale babcia mówiła, że wie co robi... – Powiadamia nas
wnuczka, uczennica szkoły im. Korneliusza Knota – Agata
K.
-A ja wiedziałem, ze to żre! – Dodaje uradowany wnuk pani
Barbary, 11-letni „Daro” – Przynosiłem tym chobo... no jak im tam, glisty, bo
super uciekały przed tego mackami! Fajnie, że babce wchłonęło paluchy, nie
będzie mnie już tarmosić za włosy przy rodzinnych obiadkach. Szkoda, że jej nie
chapnęło ust, bo jak ślini... – Jednak „Daro” nie dokończył odciągnięty przez
mamę rzucającą zdawkowo „przepraszam”.
-Nie mogę w to uwierzyć. – Kręci głową sąsiadka i
przyjaciółka Barbary G. – Sławomira J. – Basia hodowała chorobotki dłuższy czas
i nigdy nie miała z nimi żadnych kłopotów. Skoro to takie groźne, to czemu
ministerstwo nie zabrania sprzedaży, lub nie wymaga licencji? – Z pretensją
spogląda dziennikarce w twarz.
Postanowiliśmy dowiedzieć się w ministerstwie magii,
dlaczego nie jest tak, jak sugeruje Sławomira J. jednak Minister odmawia
wszelkich komentarzy. W końcu udaje nam się dotrzeć do Departamentu Kontroli Nad
Magicznymi Stworzeniami, gdzie Wioletta Nighthaven, ceniona znawczyni magicznych
zwierząt, dyrektorka Vivaltu, a także nauczycielka ONMS w wielu renomowanych
szkołach udziela nam szybkich wyjaśnień:
-Przecież to niedorzeczne! Chorobotki są naprawdę miłymi
i pożytecznymi, bo wytępiającymi dżdżownice, stworzeniami.
Sprawa pani Barbary to jedynie niefortunny wypadek. Widocznie jej palce aż za
bardzo przypominały gąsienice – chichocze – a zapewniam że podczas drzemki
poszkodowanej chorobotki miały dość czasu, by je niepostrzeżenie strawić. Pomysł
zabronienia sprzedaży chorobotków jest naprawdę... ech... nieprzemyślany.
Przecież one nie odgryzły tych palców wielgachnymi, ostrymi zębiskami.
Przepraszam, naprawdę nie mam więcej czasu. Do
widzenia.
Z naszej sondy ulicznej wynika, że ponad 60%
społeczeństwa czarodziejów uważa, iż chorobotki są odżywiającymi się podczas
procesu fotosyntezy roślinami, 15% krwiożerczymi bestiami, a aż 20% nie wie w
ogóle o czym mowa, pytając czy to nowy rodzaj eliksirów lub stwierdzając, że
mugolskie osiągnięcia techniczne nic ich nie obchodzą. Zaledwie 4% badanych
odpowiada na pytanie: „czym są chorobotki?” tak, jak uczyniła to
Nighthaven.
Sprawdziliśmy, czy dostęp do wiedzy o chorobotkach jest
naprawdę tak trudny. Poszliśmy do magicznej biblioteki publicznej im. Św.
Markusa De Raufe i wypożyczyliśmy pierwszy poradnik dla początkujących hodowców
jaki wpadł nam w ręce – „Magia w twoim ogrodzie” Bogusława Zanyzoo. Z dzieła
dowiadujemy się, że „Chorobotki to przypominające różowe, mięsiste grzyby,
porośnięte sztywną szczeciną rośliny”, a dalej „odżywiają się w procesie
fotosyntezy, dlatego należy je często podlewać, dbać, by ziemia na której rosną
była żyzna i by miały nieograniczony dostęp do światła...”. Idziemy z książką do
nauczycielki zielarstwa w szkole magii i czarodziejstwa Vivalt – Julity
Moonwalker.
-Co? Chyba pani redaktor nie wierzy w te bzdury? – Dziwi
się wyraźnie rozbawiona – Litości! Gdzie to by miało mieć niby chlorofil? Na
zdrowy rozsądek bliżej takiemu chorobotkowi do prawdziwka niż do róży, a jak już
chyba wszystkim wiadomo prawdziwki są cudzożywnymi
grzybami.
Na koniec naszej krótkiej rozmowy Moonwalker wręcza nam
„Podręcznik zielarstwa dla klas I, czyli jak zacząć?” swojego autorstwa,
wskazuje na tom Bogusława Zanyzoo bąkając „Znałam tego szajbusa osobiście,
wierzył w chrapaki krętonogie” i odchodzi
chichocząc.
Z „podręcznika...” dowiadujemy się wreszcie całej prawdy
o chrobotkach, tego, o czym powinien wiedzieć każdy dorosły
czarodziej.
Czy ministerstwo powinno zabronić hodowli tych stworzeń?
A może lepiej zainwestować w kursy douczające dla zielarzy amatorów? Na razie
szpital magicznych chorób im. Starej Szyszymory ma spory orzech do zgryzienia z
przywróceniem palców Bożenie G.
Niektóre nazwiska zostały utajnione na prośbę
właścicieli.
Wioletta Nighthaven,
Prorok prawie codzienny – 13.02.2004
r.
2.2. Zwierzęta półmagiczne
Zwierzęta półmagiczne to takie, które są
doskonale znane niemagicznym, gdyż nie obejmuje ich Międzynarodowe Prawo Ochrony
Przed Mugolami. Posiadają śladowe ilości magii, ich części ciała zazwyczaj są
składnikami eliksirów. W wielu starodawnych kulturach były przez mugoli
czczone.
Zwierzętami półmagicznymi są
np. koty, sowy, ropuchy, szczury, wilki, salamandry, białe tygrysy, węże, pumy,
kruki, borsuki. Zaliczamy do nich także wszelkie
albinosy.
Niegdyś mugole
byli pewni, że ludzie albinosy to wampiry, bo tak jak one mieli bladą skórę,
czerwone oczy, jasne włosy, a słońce natychmiast wywoływało na ich skórze
reakcję obronną. Dlatego masowo palili zwierzęta albinosy: koty, psy i inne,
myśląc, iż zabijają wampirze pomioty, tym bardziej że zwierzęta te wykazywały
się zdolnościami magicznymi.
Najukochańsza kotka Kleopatry – Nefaren, była tak
naprawdę animagiem. Paluzysa, wróg władczyni Egiptu, ścigana przez jej poddanych
była zmuszona do ukrywania się pod postacią czarnej kotki. Los tak chciał, że
prześladowana znalazła się na dworze Kleopatry, skąd potem szpiegowała dla magów
pragnących odsunięcia Kleo od tronu. Niestety zgodnie z pradawnym egipskim
prawem Nefaren, zanim zdążyła ponownie umknąć, po śmierci swojej pani została
razem z nią, żywcem, zamknięta w jednym sarkofagu. Ponoć cała tą historię
zapowiedział jasnowidz Latrafat już cztery lata wcześniej. Szkoda, że Paluzysa,
nie wierząc we wróżby, nawet nie chciała wysłuchać
proroctwa…
2.3. Istoty

Pierwsze próby
ustalenia, można określić jako bardzo prymitywne. W XIV wieku Burdock Muldoon, ówczesny przewodniczący
Rady Magów (Rada Magów została później przekształcona w Ministerstwo Magii),
postanowił, że każdy członek magicznego społeczeństwa, który chodzi na dwóch
nogach, otrzyma odtąd status ,,istoty", podczas gdy reszta pozostanie
,,zwierzętami". W duchu przyjaźni wezwał wszystkie ,,istoty" na spotkanie na
szczycie, w celu omówienia nowych praw czarodziejskiego świata, i z przerażeniem stwierdził, że się przeliczył.
Sala spotkań zapełniła się goblinami, które przyprowadziła ze sobą tyle
dwunogich stworzeń, ile udało im się znaleźć. Jak opisuje Bathilda Bagshot w
swojej Historii magii:
,,Niewiele dało
się usłyszeć w straszliwym zgiełku, w którym skrzeczenie dirikraków i lamenty
lelków wróżebników mieszały się z nieustającą, przeszywającą pieśnią
świergotników. Kiedy czarodzieje i czarownice próbowali omówić leżące przed nimi
dokumenty, najróżniejsze chochliki i rusałki zaczęły krążyć nad ich głowami,
chichocząc i trajkocząc. Około tuzina trolli jęło rozbijać komnatę maczugami,
podczas gdy baby-jagi krążyły po sali w poszukiwaniu dzieci do zjedzenia.
Przewodniczący wstał, poślizgnął się na odchodach kudłonia, i wybiegł z sali
miotając przekleństwa."
Jak widzimy,
samo posiadanie dwóch nóg nie gwarantuje, że magiczne stworzenie zechce albo też potrafi zainteresować się
sprawami rządzenia czarodziejskim światem. Rozgoryczony Burdock Muldoon
zrezygnował z kolejnych prób zintegrowania nie będącymi czarodziejami członków
społeczności magicznej w Radzie Magów. Następczyni Muldoona, pani Elfrida Clagg,
starała się stworzyć nową definicję ,,istot", w nadziei, że w ten sposób uda się
nawiązać bliższe stosunki z innymi magicznymi stworzeniami. Ogłosiła, że
,,istotami" są wszystkie stworzenia, które mówią ludzkim językiem. W związku z
tym na kolejne zebranie zostali zaproszeni wszyscy, których Rada Magów była w
stanie zrozumieć. Jednak i tym razem pojawiły się problemy. Trolle, których
gobliny nauczyły kilku prostych zdań, zaczęły demolować salę obrad tak jak
poprzednio. Wozaki urządziły sobie wyścigi między nogami od krzeseł, na których
siedzieli członkowie Rady, raniąc przy tym tyle łydek ile się dało. Przybyła
liczna delegacja duchów (które poprzednio zostały wykluczone z obrad przez
Muldoona, ponieważ nie poruszały się na nogach, lecz unosiły się w powietrzu),
ale wkrótce opuściła salę obrad urażona tym, co duchy określiły później jako
,,bezwstydne skupienie się Rady na potrzebach istot żywych i zlekceważenie istot
martwych". Centaury, które za czasów Muldoona zostały zaklasyfikowane do
,,zwierząt", a przez panią Clagg do ,,istot", odmówiły uczestnictwa w Radzie,
protestując przeciwko wyłączeniu trytonów, które poza wodą porozumiewają się
wyłącznie po trytońsku.
W 1811 roku
ustalono podział, który chwilowo zadowolił większość magicznej
społeczności.
Grogan Kikut,
nowo mianowany minister magii, zdecydował, że ,,istotą" jest każde stworzenie
obdarzone inteligencją wystarczającą do zrozumienia praw magicznej społeczności
i do współodpowiedzialności przy ustalaniu tych praw (W stosunku do duchów
został zastosowany wyjątek, ponieważ stwierdziły, że określanie ich mianem
,,istot" rani ich uczucia, jako że jest oczywiste, iż są ,,post-istotami".
Dlatego też Kikut stworzył w Urzędzie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami trzy
wydziały: Wydział Zwierząt, Wydział Istot i Wydział Duchów.). Po raz pierwszy
zaproponowano trytonom (za pośrednictwem tłumaczy) status ,,istot". Rusałki,
chochliki i gnomy, mimo ich humanoidalnej postury, bez skrupułów zostały uznane
za ,,zwierzęta".
Oczywiście nie
rozwiązało to wszystkich problemów i nie wyjaśniło wszystkich wątpliwości. Każdy
z nas słyszał o ekstremistach, którzy agitowali, żeby mugoli zaliczyć do
,,zwierząt". Miano świadomość, że centaury odmówiły statusu ,,istot" i zażyczyły
sobie, aby pozostawiono im status ,,zwierząt" (Centaurom nie odpowiadał fakt, że
niektóre stworzenia, takie jak wiedźmy i wampiry mają z nimi dzielić status
,,istot", w związku z czym stwierdziły, że dadzą sobie radę bez czarodziejów.
Rok później taki sam postulat przedłożyły trytony. Ministerstwo Magii z
niechęcią zgodziło się na ich prośby. Chociaż Biuro Łączności z Centaurami
istnieje w Wydziale Zwierząt Urzędu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, żaden
centaur nigdy z niego nie korzystał. Toteż
stwierdzenie,
że ktoś został ,,odesłany do Biura Centaurów", stało się w Urzędzie swego
rodzaju żartem i oznacza, że osoba, o której mowa, będzie w najbliższym czasie zwolniona.).
Wilkołaki przez wiele lat przerzucano między wydziałami zwierząt i istot.
Obecnie, kiedy piszę tę książkę, Służby Pomocy Wilkołakom funkcjonują w Wydziale
Istot podczas gdy Rejestr Wilkołaków i Brygada ścigania Wilkołaków podlegają
Wydziałowi Zwierząt. Kilka rodzajów bardzo inteligentnych ,,istot"
sklasyfikowano jako ,,zwierzęta". ponieważ nie są one w stanie zapanować nad
swoją brutalną naturą. Akromantule i mantykory są zdolne do sensownej rozmowy,
ale pożrą każdego człowieka, który spróbuje się do nich zbliżyć. Sfinksy owali
mówią wyłącznie zagadkami i rebusami, bywają też brutalne gdy otrzymują złą
odpowiedź.
„Fantastyczne zwierzęta i jak je
znaleźć”
Dziś podział
ten wygląda następująco:
Istoty
dzielimy na zezwierzęcenia, uistotnienia oraz istoty
eteryczne.
Wśród istot
eterycznych wyróżniamy duchy, żywiołaki i inne istoty
eteryczne.
Nadal
obowiązuje kryterium Gorgona Kikuta: aby można było powiedzieć o jakimś
stworzeniu „istota”, musi ono być obdarzone inteligencją wystarczającą do
zrozumienia praw magicznej społeczności i do współodpowiedzialności przy
ustalaniu tych praw.
2.3 a
Uistotneinia
Jeśli
próbujemy określić jaką istotą jest dane stworzenie najpierw uwagę należy
zwrócić na uistotneinia, gdyż tworzą one najliczniejszą z grup
istot.
Aby móc
sklasyfikować jakieś stworzenie do uistotnień musi
ono:
Władać mową (niekoniecznie
zrozumiałą dla nas, ludzką, ale na pewno nie nieartykułowanymi dźwiękami. Ich
mowa musi być zapisana na liście języków magicznych Departamentu Kontroli Nad
Magicznymi Stworzeniami.)
Być istotą rozumną, zdolną
do twórczego myślenia, wyższych uczuć (być po prostu na podobnym do naszego
poziomie intelektualnym. Trudno w to uwierzyć, ale nawet olbrzymy pod tym
względem dorównują niektórym przedstawicielom naszego gatunku...)
Przynajmniej częściowo
przypominać człowieka (np. centaury są tylko w połowie ludźmi, gdy rusałki
wyglądają jak nasze dokładne kopie z tym, że mają skrzydła, zielonkawe
zabarwienie skóry i są nieco mniejsze)
Urodzić się w niezmiennej
postaci (uistotneinia muszą posiadać stały i określony wygląd. To bardzo ważny
punkt, bo np. wilkołak za dnia jest człowiekiem, zaś podczas pełni łactwem i
należy do zezwierzęceń; wampir jest człowiekiem, dopóki nie zostanie ugryziony
przez innego wampira, także należy do zezwierzęceń)
– Bo... Ja po prostu poszłam do
vivaldzkiego lasu – z wyraźnym trudem opowiada nam cudem ocalała uczennica
szkoły magii i czarodziejstwa Vivalt, która nie chce wyjawiać swoich danych –
założyłam się z kolega, ze nie będę się bała wejść tam i obiecałam, ze
przyniosę, na potwierdzenie wykonania zadania, liść łuszczka szarego, bo wie
pani, te łuszczki rosną tylko w samym środku lasu. No więc, tak szłam i szłam i
nagle TO zwiesiło mi się przed nosem. Właściwie trudno
powiedzieć
przed nosem, bo ona, ta największa akromantula była tak duża jak ja! Zaczęłam
piszczeć. Pani widziała kiedyś akromantulę? Strasznie brzydka i owłosiona. Skoro
nie lubią magii, to mogłyby chociaż używać tych mugolskich de... chyba
debulatorów i innych mazi, co sobie mugolki nimi twarze paciają, nie? Ona wtedy
mówi: „Zamilcz głupi człowieku!” no i się zamknęłam, bo jestem pewna, że zaraz
wepchnęłaby mi te okropne, czarne odnóża do ust. „Co robisz w tym lesie?” –
spytała, a ja, idiotka, na to, zgodnie z prawdą, że szukam łuszczka szarego,
ona: „Jak śmiesz zabierać cokolwiek z tej puszczy, nędzna istoto ludzka?”
Załapałam, że palnęłam głupstwo, ale gdzieś czytałam, że z istotami huma...
humido... no, wie pani, ze jak one gadają, to należy z nimi dyskutować, więc
zaczęłam tym akromantulom nawijać o eliksirach upiększających, do których ten
łuszczek jest potrzebny, bo na tym się najlepiej znam. Oczywiście ściemniałam, tego zielska
wcale się tam nie wrzuca, ale kretyńskie akromantule się nabrały, hihi... W
końcu przeszłam do sedna, mówiąc
tej włochatej
szefowej, że jest zaprawdę wspaniałą samicą (czy może powinnam powiedzieć
kobietą?), tylko tu i tam troszkę jej wisi i ze ten łuszczek szary bardzo by jej
pomógł, już nie wspominałam o okropnych włosiskach, by jej nie zranić. Nastała
chwila ciszy, a potem ona rzuciła od niechcenia, żeby mnie, MNIE, inni zjedli,
bo ona się boi, że się zarazi schi... schuzo... schuzofranią! Proszę pani, czy
to normalne, by akromantule używały takich pojęć? I to mugolskich? Chociaż...
Skoro nie lubią magii... No, ale wracam do rzeczy. Zwiałam. Ledwo, ale zwiałam.
Myślałam, że zaraz padnę, albo gdzieś zwymiotuję, gdy mnie miliony tych
obrzydlistw goniło! Słyszałam jeszcze na odchodnym, jak ta największa wysyłała
kogoś po tego łuszczka, hihi... Mam nadzieję, że cała się nim wysmaruje! Pytałam
prof. Moonwalker, cała skóra jej zejdzie (osobiście mam nadzieję, że te włosy
też wypadną)! A czy to swoją drogą nie jest zabawne, ze roślina, od której
łuszczy się skóra nazywa się łuszczek, hihihi…?
(…)
Wioletta Nighthaven,
Prorok prawie codzienny – 1.03.2004
r.
Jeśli jakieś
stworzenie nie spełnia wszystkich tych warunków, nie jest istotą i najlepiej je
jako takie nie traktować.
Istotami
humaidalnymi są np. centaury, anioły,
diabły, olbrzymy, elfy, gobliny, lemperkauny (leapkonusy),
trolle.
2.3. b
Zezwierzęcenia
Na tym typie stworzeń
magicznych powinny szczególnie
skupić się osoby, które zamierzają po szkole zostać uzdrowicielami.
Zezwierzęcenia są chorobami, a ludzie na nie cierpiący nabierają stale, bądź
cyklicznie cech zwierzęcych. Nie są śmiertelne, aczkolwiek niebezpieczne i
męczące.
– Ale ten tutaj
facet... – dodał [Artur Weasley], ściszając głos i pokazując głową łóżko naprzeciw, w którym leżał
mężczyzna zielony na twarzy i wpatrywał się w sufit – biedaczyna, został
pogryziony przez wilkołaka. Na to nie ma
lekarstwa.
-Wilkołak?-
wyszeptała pani Weasley z przerażoną mina – Na oddziale ogólnym? Nie powinien
być w izolatce?
-Do pełni
jeszcze dwa tygodnie – przypomniał jej spokojnie pan Weasley. – Uzdrowiciele
próbowali go dziś przekonać, że będzie mógł prowadzić prawie normalne życie.
Powiedziałem mu... nie wymieniając nazwisko, rzecz jasna... ze znam osobiście
wilkołaka, bardzo miłego człowieka, który uważa, że z tą przypadłością można
sobie poradzić…
-A co on na to?
– zapytał George.
-Powiedział, że
jak się nie zamknę, to on i mnie ugryzie. (…)
J. K.
Rowling
- „Harry Potter i Zakon
Feniksa”
– rozdział dwudziesty drugi – „Szpital św. Munga” str.
540 – 541
W przekładzie Andrzeja
Polkowskiego
Wampiry zostają całkowicie
odsunięte od życia czarodziejów, a wilkołaki, takie jak Remus Lupin J. K.
Rowling z „Harrego Pottera i Więźnia Azkabanu” (tom III serii o młodym
czarodzieju) rzadko gdzie, z powodu braku tolerancji i strachu, otrzymują pracę.
Inne, rzadziej spotykane łactwa (np. niedziwiedziołactwio, ptakołactwo,
kotołactwo) są otaczane strachem i niezrozumieniem, w skrajnych przypadkach
mordowane.
Nieumarli tacy, jak np.
zombie czy nazgul, także są zaliczani do zezwierzęceń, gdyż kiedyś byli ludźmi i
dopiero po wskrzeszeniu za pomocą magii stali się tym, czym
są.
Aby móc
sklasyfikować jakieś stworzenie do zezwierzęceń musi
ono:
Niegdyś być istotą humanoidalną albo człowiekiem lub
okresowo nabierać cech zwierzęcych (po prostu „zezwierzecić
się”)
2.3. c Istoty
eteryczne
Mówimy tutaj o
niematerialnych bytach a także post-istotach. Jest to ostatnia i najsłabiej
poznana grupa systematyki.
Słysząc „duch” myślimy
zazwyczaj o Krwawym Baronie, Prawie Bezgłowym Nicku, Irytku, czy rodzimym,
vivaldzkim zmarłym nauczycielu Wojciechu Norcie – Buffy. Nikt oprócz samych
zainteresowanych, a ci nie chcą, lub nie mogą zdradzić, nie wie w jaki sposób
duchom udaje się pozostać w naszym świecie. Niektórzy przypuszczają, że nie
odchodzą tylko ci, którzy nie załatwili swoich spraw za życia, inni spekulują,
że nieszczęśliwi, a jeszcze inni iż lękający się śmierci.
Ale w chwili,
gdy porzucił już nadzieję, zobaczył go – przezroczystą postać przesuwająca się w
końcu korytarza.
-Hej! Hej,
Nick! NICK!
Duch wytknął z
powrotem głowę ze ściany, ukazując ozdobiony okazałymi piórami kapelusz i
chwiejąca się głowę Sir Nicholasa de
Mimsy-Porpingtona.
-Dobry wieczór
– powiedział, wydobywając resztę swego przezroczystego ciała z kamiennej ściany
i uśmiechając się do Harry’ego. – Widzę, ze nie jestem jedyną osoba, która się
spóźnia. Chociaż... – westchnął – w nieco innym sensie, rzecz
jasna…
-Nick, czy mogę
cię o coś zapytać?
Bezgłowy Nick
zrobił bardzo dziwną minę, wcisnął palec za sztywną kryzę na karku i nieco
podciągnął głowę, najwyraźniej po to, by zyskać czas do namysłu. Dał spokój
dopiero wtedy, gdy nadcięta szyja prawie się
rozchyliła.
-Ee... teraz,
Harry? – zapytał z nieco kwaśną miną. – nie możesz z tym poczekać do końca
uczty.
- Nie...
Nick... bardzo cię proszę. Muszę z tobą porozmawiać. Może wejdziemy
tu?
Otworzył drzwi
najbliższej klasy. Prawie Bezgłowy Nick westchnął.
-No cóż, dobrze
– powiedział zrezygnowanym tonem. – nie będę udawał, że się tego nie
spodziewałem.
Harry
przytrzymał drzwi, ale duch wolał przeniknąć przez
ścianę.
-Czego się
spodziewałeś? – zapytał Harry, kiedy zamknął
drzwi.
-Że mnie
znajdziesz – odpowiedział Nick, szybując ku oknu i spoglądając na ciemne błonia.
– To się zdarza... czasami... kiedy ktoś cierpi... z powodu czyjejś...
straty.
-No cóż – rzekł
Harry, nie dając się zbić z tropu. – Miałeś rację. Chciałem cię
znaleźć.
Nick
milczał.
-Chodzi o to...
– zaczął Harry, czując się bardziej zakłopotany, niż się tego spodziewał – że...
umarłeś... ale wciąż tu jesteś, prawda?
Nick westchnął,
nadal wpatrując się w błonia.
-Zgadza się,
prawda? – nalegał Harry. – Umarłeś, a jednak z tobą rozmawiam... Możesz sobie
chodzić po Hogwarcie i w ogóle, prawda?
-Tak – odrzekł
cicho Prawie Bezgłowy Nick. – Chodzę i rozmawiam,
tak.
-Więc wróciłeś,
prawda? Ludzie mogą stamtąd wrócić? Jako duchy. Nie muszą zniknąć na zawsze.
Zgadza się? – zapytał niecierpliwie, bo Nick
milczał.
Prawie Bezgłowy
Nick zawahał się, po czym powiedział:
-Nie każdy może
wrócić jako duch.
-To znaczy? –
zapytał szybko Harry.
-Tylko... tylko
czarodzieje.
-Och... – Harry
poczuł taką ulgę, że prawie się roześmiał. – Wspaniale, bo osoba, o której
mówię, jest czarodziejem. Więc może wrócić, tak?
Nick odwrócił
się od okna i spojrzał posępnie na Harry’ego.
-On nie
wróci.
-Kto?
-Syriusz
Black.
-Ale ty
wróciłeś! – żachnął się Harry. – Wróciłeś... umarłeś, ale nie
zniknąłeś…
-Czarodzieje
mogą pozostawić po sobie na ziemi ślad, mogą błąkać się jako duchy po miejscach,
po których chodzili za życia – powiedział ponuro Nick – ale niewielu obiera tę
drogę.
-Dlaczego?
Zresztą... to nie ma znaczenia... Syriusz na pewno nie będzie przejmował się
tym, że to jest niezwykłe. Wróci, wiem, że wróci!
Tak mocno w to
uwierzył, że odwrócił się i spojrzał na drzwi, przez ułamek sekundy pewny, że
zaraz zobaczy Syriusza, perłowobiałego i przezroczystego, ale idącego z
uśmiechem ku niemu.
-On nie wróci –
powtórzył cicho Nick. – On pójdzie dalej.
-Co to znaczy:
„pójdzie dalej”? – zapytał szybko Harry. – Dokąd? Posłuchaj... co się dzieje,
jak ktoś umiera? Dokąd idzie? Dlaczego nie każdy wraca? Dlaczego tu nie roi się
od duchów? Dlaczego…
-Nie mogę ci
odpowiedzieć.
-Jesteś umarły,
prawda? – zapytał ze złością Harry. – Kto może lepiej od ciebie odpowiedzieć na
te pytania?
-Lękałem się
śmierci – powiedział Nick. – Wolałem zostać na progu. Czasami zastanawiam się,
czy dobrze zrobiłem... Bo to nie jest ani tu, ani tam... Tak, nie jestem ani
tam, ani tu... – Zachichotał cicho. – nie wiem nic o tajemnicach śmierci, Harry,
bo wybrałem lichą imitację życia. Sądzę, że uczeni czarodzieje na pewno studiują
tę sprawę w Departamencie Tajemnic…
-Nie wspominaj
przy mnie tego miejsca!
-Przykro mi, że
nie mogłem ci bardziej pomóc – powiedział łagodnie Nick. – No cóż... wybacz
mi... ale uczta, sam rozumiesz…
I odszedł, a
Harry Pozostał sam w pustej klasie, gapiąc się na ścianę, w której zniknął
Nick.(…)
J. K.
Rowling
- „Harry Potter i Zakon
Feniksa”
- rozdział trzydziesty ósmy – “Początek drugiej wojny”
str. 938 – 940
W przekładzie Andrzeja
Polkowskiego
Nie tylko
duchy zmarłych ludzi należą do istot eterycznych, są nimi także duchy
żywiołów.
Ifrity rozniecają ogień i
dbają, by drżał wśród rozżarzonych kawałków drewna. Są to wielkie, płomieniste,
jakby postacie ludzkie o żółtych oczach.
Parlady są postaciami o
nieokreślonym kształcie, złożonymi z bladoniebieskiej lub szarej mgły. To dzięki
nim mamy chmury, wiatr, a łąki wieczorami zasnuwa mlecznobiała
rzeka.
Ghoby, zaklęte w każdym
drzewie i kamieniu pękate i silne duchy przypominają wielkie postacie o
kamienistej skórze poprzecinanej wzorami na kształt zielonych, pulsujących
żył.
Niksy, stworzone z
zielononiebieskiej aury duchy nieustannie drżą i kołyszą się migocząc w kroplach
deszczu i kłębiąc się w morskich falach.
Duchy żywiołów, zwane także
żywiołakami dbają o spokój i harmonię w przyrodzie. Choć są wszechobecne niemal
niemożliwe jest, by zwykły czarodziej je zobaczył; zaszczytu tego dostępują
tylko mistrzowie: ogńmistrzowie, wiatrmistrzowie, ziemmistrzowie i
wódmistrzowie.
Czasami żywiołakami zostają
wybitni mistrzowie, którzy na tyle ukochali swój trygon, by oddać za niego
życie. Przykładami takich czarodziejów są założyciele Vivaltu – Nevon Volden,
Minasli Erbach, Solveig Ertalsson i Vanja
Mattiasdatter.
Syknęła
[Minasli Erbach], po czym uniosła nad głowę swoją własną różdżkę, rozejrzała się
jeszcze raz po twarzach czarnoksiężników i drżącym głosem poczęła szeptać
magiczną formułkę:
-A...
Ava…
-Nie! –
Wykrzyknęła Vanja, jednak to, niczym gwałtowne pchnięcie ze skały skłoniło
władczynię wody do rzucenia pełnego zaklęcia.
-Avada
Kedavra! – Minasli zamknęła oczy. Zielone iskry niczym fontanna wypływały z jej
różdżki i otaczały wódmistrzynię. Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie.
Czarownica jednak nie opadła bez tchu na ziemię, stawała się blada, coraz
bledsza, aż w końcu znikła.
Nim Tul Zły
zdążył zareagować ziemmistrz także się rozpływał. Niewątpliwie odchodził na
zawsze, ale Vanja mogłaby przysiąc, ze jeden z jego kącików ust uniósł się
nieznacznie. I ona skinąwszy zachęcająco głową na pełnego przerażenia i
niezrozumienia władcę ognia, który pragnął wykrzyknąć: „Co wy robicie?! Nie
poddawajcie się!!! Wracajcie!!!”, wypowiedziała straszliwą formułkę, by po
chwili ulecieć ze świata żywych wśród zielonych jak oczy Solveiga
iskier.
-Zginęli.
Wszyscy – za plecami osłupiałych sługów Rosjanina rozległ się głos Nanette.
Mówiła to tak spokojnie, jakby od dawna wiedziała, że tak się stanie. – Oddali
życie za tę szkołę i zamknięte w niej tajemnice czterech żywiołów, bo to
najsilniejsza moc chroniąca, jaką mogli jej nadać.
Wioletta Nighthaven
„Historia Vivaltu”
Istnieje
jeszcze kilka istot eterycznych, które tylko musnęliśmy w całej historii badania
stworzeń magicznych. Są one tajemnicze, niepoznanie, często zmieniające postać,
przebiegłe i nieprzewidywalne. Stanowią wielką zagadkę dla magizoologii. Do
takich stworzeń nalezą np. demony, widma.